Czy można stopniować krytyczność błędów?

Naprawdę, krew człowieka zalewa. Na środowisku produkcyjnym wychodzi krytyczny bug, trudno, zdarza się. Programiści w pocie czoła szukają rozwiązania, testerzy lecą do szafek po iPhony i zaczynają sprawdzać.

Błędy na produkcji znajdywane są zawsze w godzinach popołudniwych bądź nocnych, kiedy ani developera ani testera nie ma już w pracy. Taka złośliwość rzeczy martwych.

Informacja od klienta: „Macie 4h na poprawienie, albo revertujemy cały feature.” Brzmi groźnie. Pierwsze uruchomienie i faktycznie bug jest. Reprodukowalny 10 na 10 prób. W tym momencie tester zaczyna zadawać sobie pytanie:

Dlaczego nie wyłapałem tego podczas testów?

Ale nie o tym chciałem pisać. Developerzy szybko znaleźli przyczynę i wypuścili fixa. Sprawdzamy, działa. Robimy więc szybką regresję. Po 5 minutach znajdujemy kolejny Bug. Krytyczny. Szybkie zgłoszenie i odpowiedź:

Tego błędu nie poprawimy teraz, bo jest mniej krytyczny niż błąd kliencki.

Mniej krytyczny? Serio, będziemy stopniować krytyczność błędów? Cała teoria testowania legła w gruzach. Fix naprawia błąd na produkcji, klient jest zadowolony, a że dodatkowo mamy innego Criticala, who cares?

Ciekaw jak się stopniuje krytyczność?

Mało krytyczny – bardzo krytyczny – w ch*j krytyczny – zajebi*cie krytyczny?

Bycie developerem to musi być przygoda…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*