Na ratunek – żona.

Zygfryd nerwowo stukał w klawisze. Już drugą godzinę testował najnowsze wypociny tych głąbów z piętra wyżej zwanych programistami. Nie przepadał za nimi. Otwarcie i z wzajemnością. Rutyną stało się, że co poniedziałek puszczał ten sam test i znajdywał ten sam błąd. „Jak można być takim idiotą i za każdym razem robić te same pomyłki? ” — westchnął w duchu. Co prawda podbijało mu to statystyki, ale miał już tego serdecznie dość.

Tym razem jednak developerzy dali z siebie wszystko. Dwie godziny testów i ani jednego błędu. Nawet głupiej literówki nie udało się znaleźć. Trzy wersje językowe, kilkanaście przycisków i pól do wpisywania tekstów i wszystko działa. Walidacja ilości znaków – działa, obsługa błędów-działa, znaki szczególne, SQL injection, klikanie jak oszalały  kilkadziesiąt razy w jeden przycisk- wszystko działa. Zdesperowany kliknął w przycisk wyślij i przeciągnął go na pole tekstowe. Ku jemu zdziwieniu w polu pojawił się jakiś tekst, „wygląda na link”- pomyślał -„Ale na buga się nie nadaje.”

Bliski rezygnacji, Zigi odepchnął krzesełko, na którym siedział, od biurka. „Potrzebuję przerwy” -powiedział na głos. Z głośników z laptopa leciał muzyka z przypadkowej playlisty. Zamknął oczy i myślami przywołał nową praktykantkę, która wczoraj zaczęła staż w firmie, gdzie pracował. Z letargu wyrwało go głośny i sarkastyczny głos żony.

-Znowu klikasz w te swoje guziczki – powiedziała. – Wziąłbyś posprzątał to biurko, syf taki, że nawet nie masz gdzie myszki położyć.

Tym razem nie zaszczycił żony odpowiedzą. Zrezygnowany westchnął. 10 lat w branży, 3 certyfikaty, doświadczenie w testowaniu mobilek, API, automatyzacja, a jego żona wciąż powtarzała wszystkim dookoła, że jej mąż zawodowo klika w guziczki. Zero szacunku dla człowieka pracy.

Z głośnika zaczęły lecieć pierwsze takty piosenki z filmu „Suicide Squad”.

-Ooo uwielbiam tę piosenkę, dam głośniej! – poinformowała kochająca żona i bez pytania kliknęła na klawiaturze F12, na którym narysowany był głośniczek.

-Zostaw bo zespu…-Zigi zatrzymał się w pół słowa. W momencie, gdy Kasia klikała w przycisk otwarta była przeglądarka Chrom, w której Zigi testował aplikację. To co zobaczył od razu wywołało zmianę nastroju.

-„RESPONSYWNOŚĆ!”

Krzyknął i czym prędzej wrócił do pracy. Po wciśnięciu F12 w przeglądarce otworzyła się strona w widoku jak na urządzeniach mobilnych. „No jasne, jak na to nie wpadłem!”–skrytykował sam siebie w duchu. „Przecież klient coś wspominał, że strona ma się ładnie prezentować, zwłaszcza na nowym Galaxy S7” –pomyślał.

Tymczasem to co zobaczył w przeglądarce to istne testerskie eldorado. Właście żaden przycisk nie był tam gdzie być powinien, a większość tekstów nachodziła to na siebie, to na obrazki.

-Wracamy do gry!- powiedział na głos zadowolony z siebie i z ochotą otworzył Jirę do raportowania błędów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *