Nić porozumienia

Ból głowy, nudności i potworne pragnienie towarzyszyły z rana Zygfrydowi. Zigi spróbował otworzyć lewą powiekę – skutecznie. Następnie prawą – też skutecznie. Następnie spróbował podnieść się z łóżka, aby spojrzeć na zegarek – nieskutecznie. Kac uniemożliwiał każdy ruch w płaszczyźnie pionowej.

„Więcej nie piję” – skłamał w duchu po raz drugi w tym miesiącu. Takich obietnic składał rocznie przynajmniej dziesięć. Statystyki z wykonania nie były jednak po jego stronie.

Ostrożnie przewrócił się na drugi bok i zrobił głęboki wdech. W sumie wczorajszy wieczór mógł uznać za udany. W końcu udało się wybrać z programistami na wódkę. Po ostatnich ekscesach była to ostatnie droga, która mogła prowadzić do porozumienia. Zigi musiał przyznać w duchu, że nie docenił devsików. Jego obraz typowego nerda, w koszuli, którego jedyną rozrywką jest gra w LoLa zniknął przy trzeciej flaszce. Pozostawało dla niego zagadką, skąd u nich taka mocna głowa.

Wódka nie tylko poprawiała humory, ale i rozwiązywała języki. Udało im się wyjaśnić wszelkie wątpliwości, które mieli do jego ostatnio zgłoszonego błędu. Ustalili też priorytety na następny Sprint i w gruncie rzeczy Zygfryd nic więcej nie pamiętał.

Jedyne co na stałe wyryło się w jego pamięci to obraz dziewczyny jednego z programistów. Laska 10/10. Po prostu śliczna. Pewnie leci na hajs.- Zastanawiał się. W końcu Senior Java Developer musi dobrze zarabiać. Zresztą na co innego miała lecieć? Na kawały o testerach, koszule flanelową czy ilość zdobytych odznak w GTA? Zigi wiedział, że byłby dla niej lepszą partią. W końcu nie raz ratował świat znajdując krytyczne błędy na godzinkę przed wypuszczeniem softu na produkcję. „Kapitan tester” – to brzmi dumnie.

Powoli Zygfryd obrócił się na drugi bok. Ból głowy nie ustępował, chociaż objawy helikoptera jakby osłabły. Ponownie wrócił myślami do wczorajszego spotkania. Okazało się, że testerzy i programiści mieli wiele wspólnego. Oboje mieli kolegów, którzy znali większość gwiazdek porno, lubili jakiś tam sport ( przynajmniej oglądać w TV) oraz jak się okazało – wypić. I to dużo wypić. Jak normalny Polak. Wódkę. Od teraz nigdy już nie powie o nich złego słowa. Po prostu zamiast pisać maila, będzie chodził z nimi chlać. Metoda dobra jak każda inna.

W pokoju rozległ się dźwięk wibracji w telefonie. Pewnie znów coś od niego chcą w pracy. Na szczęście mógł dzisiaj spać ile chciał. W końcu pracował zdalnie.

Zadowolony przewrócił się na plecy zamierzając spróbować chociaż przespać się jeszcze godzinkę. „Kapitan tester” – wybełkotał. „Więcej nie piję” – skłamał po raz trzeci w tym miesiącu, po czym usnął.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *