Przychodzi programista do testera.

W ogromnych korporacjach, gdzie nad jednym projektem pracuje grubo ponad 1500 programistów, nie ma zespołów Scrumowych. Testerzy tworzą osobną grupę, natomiast developerzy, w zależności od technologii formują własne, na które testerzy zgłaszają błędy.

Więc siedzisz sobie w fotelu i testujesz. W pewnym momencie jest i on. Bug o ważności Major. Więc robisz szybką inwestygację, przeglądasz logi, z których nic nie wynika i wystawiasz błąd na tą, co zawsze grupę developerską. Bo przecież ostatnie 20 błędów też musiała ta jedna konkretna grupa poprawić. Ty, co prawda pracujesz w firmie krótko, ale jak wszyscy mówią, żebyś się nie przejmował i wystawiał, to to robisz. Pięć minut później zgłoszenie jest już widoczne, więc zadowolony z siebie idziesz na kawę.

Piętnaście minut później, słyszysz jak ktoś idzie. Jest jeszcze daleko, ale Ty już wyczuwasz złe fluidy. Zbliża się do Ciebie, już wiesz jak się czuł muminek, gdy podchodziła do niego Buka. To developer przyszedł „porozmawiać” o Twoim zgłoszonym błędzie. W pewnym momencie zaczyna mówić. I nie są to teksty w stylu – „Ej wiesz co, chyba wystawiłeś błąd nie na tą grupę co trzeba. Chodź przejrzymy logi raz jeszcze, pokażę Ci, dlaczego popełniłeś błąd.” To jest cierpki i konkretny opierdol. A ty siedzisz skulony i nie wiesz, co zrobić, bo się boisz. Bo to kobieta na Ciebie krzyczy. Czujesz się jakby sam Terminator przyszedł i chciał Cię zabić. Więc grzecznie słuchasz i przytakujesz. Potem przepraszasz i obiecujesz, że już więcej błędu nie popełnisz. Tłumaczysz, że pracujesz krótko i nie masz jeszcze tyle doświadczenia.

Dziesięć minut później jesteś wolny. Fala hejtu rozlała się po całym piętrze a ty spocony masz w końcu chwilę, żeby złapać oddech. Kumple siedzący obok śmieją się z Ciebie, bo takie wizyty to dla nich normalność. W końcu zbierasz się do kupy, bierzesz największych testerskich wymiataczy i razem analizujecie to, co głosiłeś. Czytacie, przeglądacie i chwile później okazuje się, …że miałeś jednak rację! Błąd jest i to w części, którą napisała ta jedna konkretna grupa, na którą go zgłosiłeś. Otwierasz więc zgłoszenie, uzupełniasz analizę, dodajesz nowe screeny i wysyłasz raz jeszcze na grupę developerską. Na wszelki wypadek to samo piszesz w mailu, dodając do odbiorców Twojego oprawcę i jej managera.

Godzinę później sprawdzasz status błędu. In pogress… przewidywany czas naprawy – dwa dni. W tym momencie radość wypełnia Twe serce. Wiesz, że dobrze wykonałeś swoją pracę.  W duchu liczysz, że Terminator przyjdzie Cię przeprosić, ale wiesz, że do tego nie dojdzie. Ty i tak triumfujesz. Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *