Eksploracja bez dokumentacji

Zygfryd ze zdumieniem czytał najnowszego maila. Wprost nie mógł uwierzyć temu, co właśnie czytał. Czuł się jakby właśnie dostał prezent urodzinowy i to lepszy niż PS4, które dostał od żony w tym roku. Z niedowierzaniem jeszcze raz przeleciał wzrokiem tekst od góry do dołu. Klient zgodził się, aby testy w projekcie zostały przeprowadzone za pomocą testów eksploracyjnych. Bez test planów, bez test casów, bzdurnych opisów i dokumentacji. Ba! Mało tego, klient zrezygnował z testów automatycznych na rzecz eksploracji!

Do tej pory Zigi nie wiedział, że ma aż taki dar przekonywania. W ciągu godzinnej rozmowy z klientem namówił go na wszystko co chciał. Teraz czuł się, jakby właśnie samego Pana Boga złapał za nogi. Cały czas spędzony w projekcie będzie mógł przeznaczyć w końcu na testowanie a nie pisanie bzdurnych i nikomu nie potrzebnych test planów i obszernej dokumentacji. Jednak marzenia się spełniają.

Kilka dni później pierwsza wersja aplikacji była gotowa na testy. Zygfryd wygodnie rozsiadł się w fotelu, przymknął oczy i zaczął intensywnie myśleć jakie testy by tu wykonać. Po chwili już wiedział. Po prostu odpali aplikacje i przeklika wszystko co mu przyjdzie do głowy. W końcu przy jego doświadczeniu plan działania nie jest potrzebny. Zadowolony z siebie odpalił aplikacje i przystąpił do testów.

Niecałe 6 godzin później pierwsze testy zostały zakończone. Zigi był zadowolony z siebie jak nigdy. Znalazł kilka błędów krytycznych, parę minorów i kilkanaście literówek. W sumie dzień można uznać za udany. Kątem oka zerknął jeszcze na skrzynkę mailową. U samej góry była jedna nieprzeczytana wiadomość. Była od Steve z teamu z USA, który razem z naszym niezłomnym testerem sprawdzał aplikację. Dziękował on mu za dzisiejszą pracę, gratulował znalezionych błędów i prosił o podsumowania, co dzisiaj zostało przetestowane, aby mógł kontynuować testy. W tym momencie Zygfryd oblał się zimnym potem. No właśnie, co on dzisiaj tak naprawdę przetestował? Znalazł błędy, to fakt, ale jakie obszary pokrył testami? W sumie to na pierwszej stronie sprawdził walidacje pól, na drugiej obsługę błędów. Potem sprawdził wynik działań algorytmów i coś tam zerknął do API. Na stronie z podsumowaniem w sumie nie pamiętał co sprawdzał, ponieważ gdy ją testował do pokoju weszła szefowa HRu i przedstawiła nową koleżankę, która dzisiaj zaczynała pracę. W tym momencie krew odpłynęła Zigiemu z mózgu w zupełnie inne miejsce. Spocony, Zigi na szybko napisał bardzo ogólnikowego maila, wyłączył telefon, żeby Steve nie mógł się z nim skontaktować i czym prędzej poszedł do domu.

Następnego dnia, Zigi z niepokojem czytał maila do swojego kolegi z zza ocenau. Steve pisał, że sprawdził główną funkcjonalność aplikacji, następnie obsługę błędów na wszystkich stronach oraz zostawił włączoną aplikację, tak aby sprawdzić, czy dalej będzie działać po 24h nieprzerwanej pracy. Dodatkowo wysłał skan swoich notatek, gdzie spisał swoje spostrzeżenie, obszary warte ponownego sprawdzenia i wnioski. Poziom zdenerwowania Zygfryda rósł z każdym kolejnym czytanym zdaniem. Jego kolega ze Stanów był w tym momencie od niego lepszy. Przeprowadził lepsze testy i dał dużo lepszy feedback na temat swojej pracy. Zdenerwowany, ale z drugiej strony nieco zrezygnowany Zigi odpalił Google i wpisał nową frazę do wyszukiwarki: how to test using exploratory tests books…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *