Cztery metody powrotu do formy.

Kontuzje, wypadki losowe, L4. Lista rzeczy, która może uniemożliwić pracę i treningi jest długa. Przerwa od trenowania ciała i umysłu może trwać nawet miesiącami. Jak wrócić do pełnej formy po dłuższej przerwie?

Znasz to uczucie, kiedy przychodzisz na matę i jedynym pomysłem jaki masz podczas walki to balacha z gardy? Berimbolo? To chyba była nazwa drinka. Rolling panda na rozgrzewce? To jakiś taniec nowoczesny?

Wracasz do pracy, a jakiś junior pyta się ciebie o 7 zasada testowania. Coś tam było w sylabusie ISTQB, który zdawałeś 10 lat temu. Przypominasz sobie trzy a potem symulujesz kaszel, aby jak najszybciej móc się oddalić. Co więc robić? Jak żyć?

  1. Rozciągaj się

Wielu zawodników traktuje rozciąganie jak homeopatię. To po prostu wymysł jakiś znachorów i nie ma prawa działać. Traci się tylko cenny cza, podczas którego możnaby zrobić masę. Nic bardziej mylnego. Rozciąganie jest bardzo skuteczne i pozwala utrzymać ciało w dobrej kondycji, nawet wtedy gdy nie możemy normalnie trenować. W zdrowym ciele zdrowy duch. Łatwiej jest wrócić do pracy i na matę, gdy mimo wszystko człowiek się trochę porusza.

  1. Trening mózgu

Mózg też można, a właściwie trzeba trenować. Czy to oglądanie walka na YT (walk BJJ, nie kotów, wypadków, seriali, tylko walk najlepszych zawodników na świecie), czy rozwiązywanie sudoku, taki trening pozwoli w łatwiejszy sposób wrócić nam szybciej do pełnej formy. Oglądanie prelekcji z konferencji testerskich? Czemu nie. Jak nie teraz to kiedy?

  1. Back to basics

Powrót do podstaw. Nie ma lepszego pomysłu na spędzenie czasu jak powtórka absolutnych podstaw. Książka Adama Romana „Testowanie i jakość oprogramowania” może nie jest najlepszą lekturą do poduszki, ale skrypt ISTQB już tak. Przypomnienie sobie podstawowych sweepów i technik kończących jest jak najbardziej wskazane.

  1. Nakręcanie się na powrót

Ostatnie metoda. Wizualizacja tego, co się będzie działo po powrocie. O czym będziesz gadał z kumplami na treningu? Że znowu przytyłeś, pfu! Zrobiłeś masę? Że symulowałeś? Że znowu Cię żona z domu puścić nie chciała? A w pracy? Że projekt żyje i ma się dobrze, klient jest zadowolony, a Twoja obecność w cale nie jest niezbędna, tak jak się to PMowi wydawało. Że znowu bug na produkcji wyszedł o 2 w nocy, lub co gorsza, automat do kawy się zepsuł.

Czy stosowanie się do powyższych zasad pomoże? Z pewnością! Jestem tego przykładem. Najgorsze to nic nie robić. Wiem, że dobry serial nie jest zły, ale warto poświęcić trochę czasu na inne rzeczy. Wysyłek niewielki, a benefity ogromne. Osssss!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*